Ludowość – obciach czy powód do dumy

Kwiecień 10th, 2015

„Co Wy!? Cepelię żeście sobie kupili?”

Tak, tak – w ten sposób zareagowało kilka osób na wieść o tym, że staniemy się właścicielami LudowoMi. Piszę to nie dlatego aby się pożalić i poszukać wsparcia, lecz dlatego aby się podzielić refleksją na temat podejścia Polaków do ludowości. Chętnie deklarujemy patriotyzm, nie wiedzieć jednak czemu – za obciachowy uważamy nasz folklor i to co się z nim wiąże. Jasne, są wyjątki – są wielbiciele, miłośnicy a czasem nawet fanatycy. Natomiast generalnie – przeciętny Polak uważa np. ludową rzeźbę, strój z wzorem łowickim, kaszubskie hafty czy nawet zabytki architektury (!) za synonim zaściankowości.

Pamiętam jak za czasów studenckich spędziłem pół roku w USA i kolega z restauracji w której pracowałem zabrał mnie kiedyś, aby pokazać „zabytkowy” budynek. To było w niewielkiej mieścinie w stanie Nowy Jork a budynek był – bodajże – z początku XIX wieku. Nie zazdroszczę im tych zabytków. Komplementując ową budowlę litościwie pominąłem fakt, że moja ciocia trzyma kartofle w piwnicy, która jest ze 200 lat starsza niż ów zabytek (piwnica zachowana zresztą, mimo swego wieku, w równie dobrym stanie). Zazdroszczę natomiast tej szczególnej dumy w głosie, którą miał on wówczas w głosie prezentując to jako spuściznę swych przodków.

Bardzo bym sobie życzył aby ta duma w naszym głosie częściej brzmiała – i to bynajmniej nie tylko w kontekście klipów „ludowo-podobnych” typu Cleo & Donatan. Więc nie tylko – zgodnie z tym co pisał Mikołaj Rej –  „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają” . Polacy mają także swoje rękodzieło ludowe, które jest na fantastycznym poziomie. Weźmy choćby taki tryptyk – płaskorzeźbę.  Jestem pewien, że spora część świata mogła by nam pozazdrościć takiego rękodzieła (zresztą cieszy się wzięciem za oceanem). Zaiste – cudze chwalimy zaś swego nie znamy.

SPAM na ludowo

Marzec 26th, 2015

Kochani, jestem oszołomiony reakcją na pierwszy wpis na blogu! To jest wręcz niebywałe. Przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Sądzę, że można podzielić komentarze na dwie kategorie:

Pierwsza kategoria to rodzina, przyjaciele i znajomi – którzy stanęli na wysokości zadania. Ba – powiedział bym wręcz, że komentarze stanowią niejednokrotnie dużo ciekawszą lekturę niż sam wpis. Rozważam na ten moment czy w pewnym sensie nie „wyoutsourcować” pisania bloga – tzn. będę umieszczał puste posty (ładnie brzmi ta kombinacja słów… puste posty – bardzo ładnie) zaś komentarze będą stanowiły treść podstawową. Muszę sprawdzić czy taki model funkcjonuje już gdzieś w sieci.

Druga kategoria to komentarze – nazwijmy to – międzynarodowe! O ile pierwsza kategoria mnie raduje o tyle ta kategoria mile łechce moją próżność! Zostałem zauważony za granicą – niewykluczone, że mogę nawet zostać wyróżniony jako obiecujący młody bloger ludowy (no dobra – koleżanki z pracy już by marszczyły czoło – nie młody tylko w średnim wieku). Ale do rzeczy. Już następnego dnia po opublikowaniu posta, na skrzynce znalazłem 84 (sic!) komentarzy. Nie wiem co prawda jak komentujący zrozumieli mój polskojęzyczny post – odpisywali mi po angielsku. Odnotowałem także, że ich komentarze były bardzo długie i merytoryczne – widać, że się trochę napracowali przy ich pisaniu – zrobiło to na mnie duże wrażenie. Przykładowo użytkownik „weyusg64” pisze, że mój post jest znakomity i jednocześnie zachęca mnie gorąco do zakupu markowych okularów słonecznych. Zaś osoba znana jako „qwbnctre32hh” po kurtuazyjnym wstępie – w sposób bardzo taktowny – zachęca mnie do zakupu środków, które ehem…. gwarantują, „że mój konar będzie długo płonął”… dziwna propozycja (!) – mniejsza z tym. Natomiast uwagę moją szczególnie przykuł komentarz „flykageo_13r” albowiem dotyczył on torebek! Podobno oferuje na swojej stronie markowe torebki w znakomitych cenach (bliżej nieznani mi artyści – lecz podobno obiecujący – Krystian Lubutin, Michał Kors, Grzegorz Armaniak czy Leon Wójton). Pomyślałem sobie, że – po pierwsze – zaproszę powyższych artystów ludowych do wystawiania się na ludowomi.pl a po drugie – odwdzięczę się i wyślę do „flykageo_13r” (skąd oni te nicki biorą?!) ofertę naszych fantastycznych, ludowych, ręcznie robionych torebek z filcu. Czy też takich cudeniek w stylu polsko-cesarskiego fusion (filc i bambus). Szczerze – nasze ludowe torebki wzbudzają znacznie bardziej pozytywne emocje niż te „hend mejdy baj czajna” a poza tym – za każdym z tych przedmiotów stoi artysta z Polski i jakaś historia, którą nosimy ze sobą w tej torbie (prócz codziennych drobiazgów).

Na poważnie – nie wiem jak sobie z tym SPAM-em poradzę. Będę musiał chyba zatrudnić studenta do kasowania tego na bieżąco. Zaś swoją drogą – szkoda, że SPAM nie doczekał się swojego polskiego odpowiednika. Nie jestem z tych co to wyrażają święte oburzenie na każdy „anglicyzm” czy „germanizm” w naszym ojczystym języku – więc dla SPAM-u widział bym jakieś swojskie, ludowe słowo. Po pewnej chwili zastanowienia –  ze swojej strony proponuję „e-gnojowica”! Sądzę, że dobrze oddaje pochodzenie, charakter i emocje jakie wzbudzają te wiadomości w odbiorcy (przynajmniej we mnie). Czekam na inne pomysły!

Blogowomi

Marzec 22nd, 2015

„Misiaczku, chcę kupić galerię internetową”

„???”

„Kochanie – wiem, że ostatnio nie kupowałem Tobie za często biżuterii z salonów GAWRON – no ale żeby sobie od razu kupować cały sklep z biżuterią?!”

To oczywiście tylko jeden z możliwych scenariuszy, jak taka rozmowa mogła się potoczyć (zresztą dosyć prawdopodobny). Jednakże jak było naprawdę, niechaj pozostanie naszą tajemnicą. Faktem natomiast jest, że moja lepsza połowa stała się z początkiem marca 2015 właścicielką galerii Ludowomi.pl. Jak by nie miała dosyć zajmowania się 9-cio miesięcznym szkrabem full-time oraz 9-cio i 6-cio latkiem w godzinach 16.00 – 21.00 pon-pt oraz 8.00 – 22.00 sb-nd (ok. – no ja też pomagam jak mogę – ale wiadomo jak jest) to jeszcze sobie firmę otworzyła. No i siedzi sobie teraz tak co wieczór i zajmuje się zamówieniami, rozliczeniami, poszukiwaniem artystów, itd. a ja co rusz zaglądam Jej przez ramię chcąc dowiedzieć się co nieco o tej galerii i jak to jest ją prowadzić. Ostatnio postanowiłem, że zajmę się pisaniem bloga, który był przy tej galerii od dawna ale jakoś przestał być aktualizowany. Pomyślałem, że może choć w ten sposób trochę pomogę (bo chyba nie zaszkodzę!?). W sumie – nie mam pojęcia o prowadzeniu bloga, ba… relatywnie niedawno w ogóle dowiedziałem się co to jest ten „blog” (tak, tak – taka ze mnie sucha krakowska) ale w sumie brzmi to ciekawie. Nie wykluczam zresztą, że jak się za 3 miesiące okaże, że czyta to tylko moja lepsza połowa i ze 2-3 przyjaciół to pewnie sobie dam spokój. Tak sobie myślę, że w dzisiejszych czasach, gdy na 1 mieszkańca Rzeczypospolitej przypada średnio 1,5 bloga – to chyba jednak przyjaciół poznaje się nie tyle w biedzie ale pisząc bloga – zobaczymy czy będą czytali :).

Tymczasem – oficjalnie powołuję do życia nową odsłonę bloga Ludowomi.pl – czyli w pewnym sensie Blogowomi. Tak czuję jakby ta galeria była naszym 4-rtym dzieckiem (z pewnością jest nim z punktu widzenia zaangażowania czasowego). Trudno mi ocenić wiek tej „pociechy”, bo z jednej strony – działa już od dawna ale z drugiej strony, jak by powstawała na nowo. Jedno jest pewne – choć to bardzo świeża sprawa –  to wiemy, że daje ogromną satysfakcję. Bo czyż nie jest pięknym, że są w tym kraju artyści, którzy wytwarzają np. takie cudeńka (proste, żywe i kolorowe – sądzę, że od razu podnosi poziom serotoniny noszącej osoby) . Od razu powołuję się na to, co już mądrzy Rzymianie wiedzieli, że de gustibus non est disputandum (czyli o gustach się nie rozprawia). Ja rozumiem – jednym nie będzie się podobał, inni stwierdzą że cudowny – ja należę do tej drugiej kategorii i cieszę się, że możemy współtworzyć Ludowomi z mnóstwem tak wspaniałych i utalentowanych ludzi.